Deszcz deszcz deszcz

Zdałam sobie sprawę, że kilka dni temu minął miesiąc od mojego przyjazdu. Przydałoby się jakieś podsumowanie, ale nic mi nie przychodzi do głowy – chyba za krótko tu jestem. I mam za sobą wyjaławiający mózg tydzień, kiedy chodziłam do pracy na 12.45 i wychodziłam o 21.15. Setki telefonów, które odbierałam, często o nieludzkich wręcz godzinach, mocno mnie zmęczyły. Nasza linia jest czynna do 21, ale ludziom nie przeszkadza zadzwonić o 20.55, żeby koniecznie zrobić rezerwację dla dziecka podróżującego samotnie z dwoma bagażami i psem i kartą lojalnościową… Najgorzej jest między 19.30 a 21 właśnie, nie ma praktycznie chwili wytchnienia, więc człowiek wychodzi jak wyżęty.

Nie chcę narzekać, bo większość ludzi jest zdecydowanie sympatyczna i miła, ale kilka razy dziennie trafiają się tacy, że mam ochotę przebić sobie serce firmowym długopisem.

Nawet nie mam siły streszczać, choć nazbierało się trochę smakowitych ale też przygnębiających historyjek. Muszę znaleźć coś innego – nie w korporacji, bo za kilka miesięcy zwariuję i zamkną mnie w czeskim psychiatryku.

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized and tagged . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s