Kutná Hora

Image

Był weekend, był i wyjazd. Tym razem pojechaliśmy 65 km od Pragi do Kutnej Hory – urokliwego miasteczka, jakich niewiele w naszej części Europy. Kutná Hora w średniowieczu słynęła z kopalni srebra, a teraz jej centrum miasta wpisane jest na listę Unesco. Zachował się tam między innymi gotycki kościół Świętej Barbary, przy którym znaczna część tego, co widziałam we Francji, może się schować. Jest też gotycka studnia, pałac – i Wewnętrzne Miasto, z XVII-XVIII wieku, świetnie odrestaurowane, z zachowanym układem urbanistycznym, pełnym zakamarków i wąskich uliczek. Miasteczko jest małe, ale pełne kawiarni, restauracji i innych przyjemności, co sprawia, że to dobre miejsce na weekendową kawkę. Jest też wspaniały antykwariat z książkami za grosze, starymi zdjęciami, bombkami na choinkę, lalkami i cholera wie, czym jeszcze. Znalazłam tam na przykład gazetę Svetozor z 1908 roku – gdyby była w niej jakakolwiek ilustracja Muchy, kupiłabym bez wahania.

Dookoła Pragi jest wiele ciekawych miejsc, rączki same mi się zacierają na myśl o tym, że to wszystko jeszcze przede mną.

Tymczasem w normalnym życiu – stanęła przede mną konieczność wyboru lekarza pierwszego kontaktu. W pracowym intranecie są namiary na rozmaite przychodnie, wybrałam taką, która jest blisko centrum (i zarazem mojej pracy) oraz na Vinohradach – czyli w mojej dzielnicy. Ubezpieczenie w łapkę i hajda do recepcji. Nastawiałam się na kolejki, brak miejsc i inne atrakcje, które znane są z polskich (nie)publicznych ośrodków zdrowia. Tymczasem pani pielęgniarka, po krótkim oczekiwaniu tylko, zaprosiła mnie do siebie, zabrała papier potwierdzający ubezpieczenie, wpisała w system dane kontaktowe i od razu skierowała na badania krwi, które miałam dziś rano – umówiona byłam na 8,30 – weszłam PUNKTUALNIE – pielęgniarka nie narzekała na moje żyły (jakby to była moja wina, że nie mam), a na koniec spytała CZY SIĘ DOBRZE CZUJĘ. Szok i niedowierzanie. A jutro mam pierwszą, kontrolną, obowiązkową wizytę.

Słyszałam dużo dobrego o czeskiej służbie zdrowia. O lekarzach i o systemie. Wszystkie ubezpieczalnie są prywatne, opieka jest państwowa, z każdą wizytę płaci się 30 koron plus (np. u ginekologa) jakieś grosze za test ciążowy, usg. wypisy z dokumentacji. Wszyscy są mili, uśmiechnięci, nie ma chaosu. Jestem tylko ciekawa, jak jutro po czesku wyświetlę lekarzowi moich czterech przewlekłych towarzyszy – dla dwóch znalazłam czeskie tłumaczenie, dla dwóch nie. Trzymać kciuki!

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s