Horké víno

Image

Wspomnienia z czeskim grzanym winem miałam zawsze super. Świąteczna atmosfera Starego Miasta, targi na Rynku Staromiejskim, śnieg… Jak w Krakowie.

Jako że piwa grzanego tu nie ma, a już od jakiegoś czasu wieczorami bywa za zimno na piwo, postanowiłam zamówić w knajpie grzane wino, potocznie zwane svazakiem. Ku mojemu zdziwieniu, w pierwszej knajpie dostałam – czerwone wino podgrzane w mikrofalówce, w szklance, na spodeczku, na którym leżał także cukier, cytryna i… przyprawy w torebce. Takie jak herbata, wiecie – papierowe opakowanie, w środku torebeczka na nitce. Wino było wstrętne, co tu dużo kryć, słone jakieś, przyprawy niewiele dały, nawet cukier nie pomógł (od razu przypomniałam sobie Przygody Młodych Bastablów, jak chcieli handlować wytrawnym winem i słodzili je…).

W Prosiątkach jest nieco lepiej – wino jest niezłe, bez przypraw, tylko cytryna i opcjonalny cukier. Ale zatęskniłam za grzańcem z Nowej Prowincji, z orzechami, rodzynkami, pomarańczą i migdałami… Za tydzień, o ile wyzdrowieję, będę w Polsku, kupię sobie butlę grzańca galicyjskiego 🙂

 

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized and tagged , , . Bookmark the permalink.

1 Response to Horké víno

  1. Joanna says:

    Jeżeli bedziesz/jesteś w okresie świątecznym w Krakowie, to jeden z lepszych grzańców polecam Ci w Trattoria Pergamin na Cichym Kąciku- warto, oj wart:) Btw, miło poczytać też krakuskę w Pradzę:):) Pozdrawiam!

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s