Dzień świra

Jest taki francuski film “Diner des cons” – znajomi co jakiś czas robią kolację i należy obowiązkowo przyprowadzić idiotę – który oczywiście nie wie, że jest idiotą i rozprawia, ku uciesze obecnych. W mojej pracy bywają dni, kiedy co trzeci klient mógłby zostać zaproszony na nasz firmowy diner des cons. Oni się jakoś kumulują, czasem kilka dni z rzędu jest spokój, a potem przychodzi 14 listopada i co jeden, to gorszy.

Jak już wspomniałam, imienia i nazwiska u nas nie da się zmienić, jeśli bilet został wyemitowany. Telefon. Pani wczoraj w nocy robiła rezerwację dla męża, ale wpisała swoje imię (jakim cudem, powiedzcie, jakim cudem…). No i trzeba zmienić.

-Bardzo mi przykro, nie ma takiej możliwości, bilet jest imienny. Proponuję anulowanie biletu, zwrot opłat lotniskowych, zgodnie z warunkami tej taryfy i może pani zrobić nową rezerwację.

Pani nie rozumie. Po trzecim wytłumaczeniu załapała i zaczęła szeptać.

-Ale ja proszę, proszę…

-Bardzo mi przykro nie mogę, chciałabym, ale nie mogę.

Pani zaczyna płakać i krzyczeć.

-Czemu to trafia na mnie!!! Przecież to internet, każdy może się pomylić! Proszę to poprawić! Boże, co ja zrobię!

I tak pięć minut w ten deseń.

Potem dzwoni pani z obsługi lotniska. Lotniska są dla nas bardzo ważne, ale nawet dla nich nie możemy zmienić tego, że biletów wydanych przez inne agencje modyfikować nie możemy. Nie da się. Pani nie dała mi spokojnie wytłumaczyć, żeby zadzwoniła do naszej firmy matki. Nie. Zaczęła wrzeszczeć, że my od tego jesteśmy, żeby im pomagać, że ona nie będzie biegała po całej Francji (WTF?) i że ona tu jest na swoim stanowisku, że jest szefem i ma to gdzieś! Generalnie nie mam problemu, żeby przerwać upriedliwcowi, ale tej się nie dało. Spytała o moje imię i zagroziła, że napisze maila, gdzie trzeba. Na zdrowie.

Inny pan napisał maila. Że robił rezerwację, pomylił dni (again, again), zadzwonił, żeby zmienić, a tu paf! 70 euro kosztów zmiany. I że on się nie zgadza. Oddzwoniłam, bo na maile oddzwaniamy, w celu spokojnego wyjaśnienia, jakie są warunki jego taryfy (napisane wielkimi literami na stronie głównej). Pan nie chciał przyjąć niczego do wiadomości, powiedział, że to kradzież i on ma gdzieś warunki. I że MAMY MU ZMIENIĆ BEZ KOSZTÓW. Każdy by tak chciał.

Wygrała pani, która zadzwoniła w skomplikowanej sprawie. Jakiś czas temu pewne połączenie zostało zlikwidowane. Wielu pasażerów zgodziło się na anulowanie rezerwacji i zwrot kosztów. Połączenie, poprzez rozmaite naciski, zostało przywrócone. Ludzie, oczywiście, są zawiedzeni, bo w nowym grafiku nie ma już najtańszych biletów i jeśli chcą lecieć, to muszą kupić droższe bilety niż poprzednio. Jasne, jest to przykre, ale zrozumiałe, że biletu anulowanego i zrefundowanego przywrócić do życia się nie da. Wspomniana pani jednak tego nie rozumiała. Mamy jej oddać poprzednie miejsca i koniec. Bo ona napisze wszędzie, ona pracuje w biznesie, to jest skandal. I łamanie regulaminu europejskiego. Spytałam zjadliwie o paragraf, ale nie umiała odpowiedzieć. Darła się siedem minut – jaka to jestem zła, że jestem pierwszym ogniwem itd itp. I że ona i tak składa tę reklamację. Zmęczona, jeszcze raz wyjaśniłam, że jestem pionek od rezerwacji, reklamacje to gdzie indziej. Pani zamilkła. Potem przeprosiła, powiedziała, że wycofuje, co powiedziała i pożegnała się. Nie lepiej było od razu słuchać?

Jeszcze była pani z innego lotniska, która zrobiła mi awanturę, że lot anulowany, a pasażerowie nie wiedzą, co robić. Moje wyjaśnienia, że odpowiedni departament szuka rozwiązań i w krótkim czasie poinformuje smsowo pasażerów o nowych lotach, zignorowała. Bo co ona powie ludziom? “Noo, żeby poczekali jeszcze chwilę, firma ich nie zostawi samych sobie, ale przebukowanie kilkudziesięciu osób nie może trwać pięciu minut…” Obraziła się.

Humor za to poprawił mi pan, który zadzwonił kupić sobie bilet. Było miło, pożartowaliśmy, a na koniec spytał, czy to Maghreb, Hiszpania czy może Ameryka Południowa.

-Jestem Polką.

-Ooo, a ma pani taki słoneczny akcent. Bardzo pani dziękuję za to słońce w trakcie rozmowy!

Czyż nie piękny komplement?

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized and tagged . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s